Schronisko to nie hospicjum.
01-06-2007
Schronisko dla bezdomnych zwierząt to nie dom spokojnej starości ani hospicjum dla twojego przyjaciela.

Ma piętnaście lat i jest już Ci niepotrzebny. Zaczyna chorować, żle widzi, potrzebuje pomocy medycznej i Twojej troski.Ty jesteś jego opiekunem i właścicielem .Wybrałeś właśnie jego, bo był radosny, pomagał Ci przetrwać ciężkie chwile gdy miałeś stres, pilnował Twojego dobytku, bawił się z Twoimi dziećmi, wyprowadzał Twojego niewidomego synka na spacery, był jego przewodnikiem. Zaprzyjaźniła się z nim niepełnosprawna dziewczynka z sąsiedztwa. Codziennie przynosiła mu ulubioną kość i głaskała go po grzbiecie, a on merdał ogonkiem. Z biegiem lat sam wychodził pod znajome drzwi sąsiadki i kładł się na wycieraczce czekając na dotyk jej ciepłej dłoni…
Pewnego dnia zabrałeś Przyjaciela na swoją działkę.
Nadeszła burza i wszystko zniszczyła. Wiosenna ulewa i pioruny wywołały ogromny lęk w psim sercu. Samotny, zamknięty w altance na Twojej działce przewrócił stare krzesło, rozszarpał zniszczoną kanapę, rozbił słoik z wczorajszą zupą, której nie dojadłeś.Podrapał drzwi altany i rozbił w końcu szybę, by uciec i znaleźć towarzystwo swoich przyjaciół.
Ale Ty nie przygarnąłeś przerażonego przyjaciela tylko spojrzałeś na zniszczenia: szyba, kanapa, podrapane drzwi altany.
Szybka decyzja-Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt !!!
Przepraszasz pracownika schroniska, że oddajesz piętnastoletniego psa, ale zniszczył Ci altanę w czasie burzy… W jednej chwili zapomniałeś , że to twój najwierniejszy towarzysz życia i klucz do radości dla dzieci i rodziny.
Zostawiasz go i zamykasz za sobą bramę schroniska.
Już rozwiązałeś swój problem.
A jaki los spotka Twojego Asa w Schronisku ?…
Wiesz dobrze, że ”starych drzew się nie przesadza”.

Alina Rychta
30 maj 2007- 1 dzień po burzy