Odezwa do mieszkańców Szczecina
19-01-2007
Przyjmowanie i przetrzymywanie zwierząt zagubionych, porzuconych, zabłąkanych lub z innych przyczyn bezdomnych, które w wyniku zdarzeń losowych nie są zdolne samodzielnie egzystować to zadanie Schroniska.
Ale pełna miska karmy i opieka medyczna to nie wszystko.
Siedzimy w boksach za kratami i marzymy o wolności. Gdy się zbliżasz do bramy naszego azylu, to stoimy w gotowości by Cię zauroczyć. A każdy z nas choć smutny, załamany, stary czy młody ostatki energii wydobywa z siebie by Cię Człowieku przywitać, zachęcić.
Weź mnie stąd! a będę Ci wiernie służył. Wygoją się wszystkie rany gdy dasz mi swój dach i kąt obok siebie.
Dobrze, że wszedłeś na teren schroniska, że żal Ci tych wszystkich zwierząt. Oglądasz i myślisz, którego zabrać do domu. Ma być dla całej rodziny. Masz dzieci i żonę, która kocha labradory. Tu nie znajdziesz tym razem labradora. Ale weź mnie, weź - mam uszy jak labrador. Choć jestem mieszańcem pudla i pinczera to będę dla Ciebie labradorem!... ogon skulony ze strachu… mała ranka na łapie - to ślad po zębie boksera, ale to nic .. to nic.. patrz na mnie... patrz tylko na mnie!... Nie odchodź!.... one wszystkie Cię pragną... one są tak głośne byś je zauważył.
One mówią to samo –„ to ja labrador, labrador, labrador...”
Nawet nie wiesz, że po Twoim wyjściu mogą być same owczarki niemieckie, gdy taki jak Ty przyjdzie po owczarka. A szkoda, że odszedłeś... Milczałem. Nie słyszałeś mojego szczekania, bo zabrakło mi sił. To siódma godzina od otwarcia schroniska i tyle spojrzeń przesunęło się po moim grzbiecie. I choć byłem sznaucerem, foksterierem, bernardynem, bokserem pozostałem tu w boksie za kratami... Głos się załamuje, ogon opada... ale czekam, z sercem pikającym niecierpliwie, ochrypłym głosem... Kim będę tym razem byś mnie zauważył i uratował mi życie ?????
Mamy tak niewiele czasu... Przyjdźcie po nas Przyjaciele.

Twój wierny Przyjaciel ze schroniska:
obecnie labrador z boksu nr 1